Z wielu bardzo dobrych historii, szanse na wybicie ma tylko kilka. Czy to już ze względu na to, że sam autor jest już znany, czy dlatego że akurat historia została wydana w odpowiednim momencie i miała szczęście. Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o książce, która dla mnie okazała się nie lada niespodzianką, ale takiego farta nie miała. Choć autorka pomysł miała naprawdę ciekawy, wzmianki o powieści widuję dosyć rzadko, a moim zdaniem zasługuje ona zdecydowanie na dużo więcej.
Onyx&Ivory to opowieść o Kate, która niegdyś mieszkała na dworze, a teraz została królewską kurierką. Ten zawód nie jest taki prosty, jak się wydaje. W tym świecie przetrwają tylko najlepsi i najszybsi, którym uda się zawsze skryć w mieście zanim zajdzie słońce. Inaczej, dopadną ich gadźce - przerażające, groźne smoki-nieloty. Jako dziewczyna, której ojciec został skazany na zdradę, Kate musi poradzić sobie z wyzwiskami i łatką zdrajczyni. Żeby uratować świat w którym żyje, musi być gotowa sprzymierzyć się z niegdysiejszą miłością, Corwinem. Chłopakiem, który skazał jej ojca na śmierć.
Wychodzę z założenia, że dobrzy autorzy fantasy, od podstaw tworzą oryginalne światy. Ten tutaj, taki właśnie jest. Nieokrzesany, niebezpieczny i intrygujący. Wraz z tajemnicami, które wychodzą na jaw, dowiadujemy się też coraz więcej o tym niebezpiecznym miejscu, które wykreowała Mindee Arnett. Choć wykreowany świat mnie zauroczył, jest coś, co oczarowało mnie bardziej i jest tym wątek romantyczny. W przeciwieństwie do większości książek, tutaj był on przedstawiony w sposób subtelny i nienarzucający się. Bohaterka jest silną i zdecydowaną kobietą, która walczy o to w co wierzy i nie uchodzi za desperatkę, która rzuci się na pierwszego lepszego.