Jennifer L. Armentrout już lata temu wyrobiła sobie markę. Seria Lux była pierwszą która się u nas pojawiła i która zyskała spore grono wiernych fanów. Kolejne tytuły tylko zwiększały popularność pisarki. Choć sama miałam do czynienia z jej twórczością jedynie w obrębie fantastyki, byłam ciekawa co takiego jest w Lucyferze, że już niedługo po premierze wszyscy tak ekscytowali się tym tytułem.
Sama historia jest połączeniem kryminału i romansu. Mamy niewyjaśnione wydarzenia sprzed lat, bogaczy nie znających umiaru oraz pielęgniarkę, która znalazła się tutaj zrządzeniem losu. Kiedy de Vincentowie zatrudniają Julię żeby opiekowała się ich tajemniczo chorą siostrą, dziewczyna nie spodziewa się, w czym tak naprawdę przyjdzie jej wziąć udział.
Główną rolę odgrywają tutaj bohaterowie. Tajemniczy Lucyfer rozbraja humorem, ciętymi odzywkami i sprawia, że dla kobiety szukającej dobrego romansu będzie wprost idealnym obiektem westchnień. Z drugiej strony mamy Julię, która jest uosobieniem takiej dobrej kobiety, którą interesuje jedynie pomoc innym. Osobiście wydawała mi się zbyt wyidealizowana i miałam takie wrażenie, że jest przedstawiona na starszą niż w zamierzeniach pisarki, wręcz nierealnie dojrzała.
Sama historia jest połączeniem kryminału i romansu. Mamy niewyjaśnione wydarzenia sprzed lat, bogaczy nie znających umiaru oraz pielęgniarkę, która znalazła się tutaj zrządzeniem losu. Kiedy de Vincentowie zatrudniają Julię żeby opiekowała się ich tajemniczo chorą siostrą, dziewczyna nie spodziewa się, w czym tak naprawdę przyjdzie jej wziąć udział.
Główną rolę odgrywają tutaj bohaterowie. Tajemniczy Lucyfer rozbraja humorem, ciętymi odzywkami i sprawia, że dla kobiety szukającej dobrego romansu będzie wprost idealnym obiektem westchnień. Z drugiej strony mamy Julię, która jest uosobieniem takiej dobrej kobiety, którą interesuje jedynie pomoc innym. Osobiście wydawała mi się zbyt wyidealizowana i miałam takie wrażenie, że jest przedstawiona na starszą niż w zamierzeniach pisarki, wręcz nierealnie dojrzała.

