piątek, 23 sierpnia 2019

Kiedy staniesz się wybrańcem - Taran Matharu "Wybrany"

 Sięgając po Wybranego, czyli rozpoczęcie nowej serii Tarana Matharu, nie wiedziałam czego się spodziewać. Opis zachęcał, ale nie zdradzał też zbyt wiele. Mamy bowiem historię Cade'a, który wrobiony przez kolegę w kradzież laptopów, trafił do szkoły, która ma resocjalizować młodych buntowników. W pewnej chwili wraz z kolegami trafia do dziwnego miejsca, gdzie spotyka osoby, które żyły kilkanaście, a nawet kilkaset lat wcześniej.

  Początkowo nic nie wiemy o tym świecie, jest dla nas zagadką. Mimo jednak całej tej otoczki tajemniczości i rzeczy z odległych czasów, wszystko wydaje się takie normalne. Akcja toczy się umiarkowanym tempem. Z jednej strony nie dzieje się zbyt dużo, a z drugiej mamy kilka zaskoczeń i ciekawych zwrotów akcji. Autor miał kilka fajnych pomysłów i można powiedzieć, że przeszłość łączy się tutaj z  teraźniejszością, a nawet technologią przyszłości.

  Wybrany jest o tyle fajną książką, że może być dobrą lekturą dla każdego młodszego czytelnika. Wystarczy że lubi się oryginalne przygody. Powieść dobrze się czyta także ze względu na bardzo lekki styl autora, dzięki czemu wciąga już od pierwszych stron. Całość sprowadza się jednak do miksu przeszłości, historii, dinozaurów, potworów, dziwnych zdarzeń i braku informacji o tym, gdzie to się rozgrywa.

  W moim odczuciu akcja toczyła się powolnym tempem i dopiero pod koniec nagle zaczęło się bardzo dużo dziać. Końcówka jest bardzo dynamiczna i jest trochę mrocznie. Dopiero wtedy otrzymujemy też odpowiedzi na część z naszych pytań. Mimo ciekawej fabuły i oryginalności, książka mnie nie porwała. Pryz tak lekkim stylu autora czytało mi się ją przyjemnie, ale spodziewałam się czegoś lepszego, co faktycznie do mnie przemówi. Tymczasem dostałam historię fajną i przyjemną, ale nie na tyle żebym mogła się nią zachwycać.


Autor: Taran Matharu
Tytuł: Wybrany
Seria: Contender. Zawodnik
Tom: #1
Oryginalny tytuł: Contender. The Chosen
Rok Wydania (świat/Polska): 2019
Wydawnictwo: Jaguar
Moja Ocena: 4/7

środa, 7 sierpnia 2019

Opowieść znad oceanu - "Pieśń syreny" Alexandra Christo [Przedpremierowo]

   W ostatnim czasie bardzo modne zrobiły się opowieści o syrenach. Powstało nawet kilka inspirowanych historią Małej syrenki. Jedną z nich, która zainteresowała mnie, jak tylko została wydana za granicą, jest Pieśń syreny. Powieść oryginalnie nosi tytuł To kill a kingdom i można by rzec, że opowiada mroczniejszą wersję historii słynnej czerwonowłosej syrenki. Czy wartą uwagi?

   Główna bohaterka jest królową syren, a zarazem najbardziej zabójczą z nich. Czeka tylko, aż jej matka ustąpi ze swojej pozycji, aby mogła stać się Królową Mórz. Kiedy zostaje zmuszona do zabicia jednej z syren, spotyka ją dotkliwa kara. Królowa Mórz zamienia ją w człowieka i pozwoli powrócić do swojej postaci dopiero kiedy przyniesie serce księcia Eliana, największego wroga i zabójcę syren. W tym świecie to właśnie ta dwójka odgrywa decydujące role w swoich krainach i od nich zależy, jak potoczą się dalsze losy wojny między syrenami, a ludźmi.

   Gdybyśmy mieli porównać część historii z tą znaną z Małej syrenki, moglibyśmy zwrócić uwagę na to, że część rzeczy jest dokładnie na odwrót. O ile tam bohaterka chce się stać człowiekiem, o tyle dla Liry jest to koszmar, biorąc pod uwagę ja bardzo gardzi ludźmi. Z drugiej strony mamy naprawdę wiele nawiązań do tej baśni. Każdy element tej historii jest dopracowany i choć wiele rzeczy po fakcie wydaje się oczywistych, jest także dużo zaskoczeń.

poniedziałek, 29 lipca 2019

Świat w którym czas jest walutą - "Everless" Sara Holland

 Eveless jest jedną z tych historii o których było głośno zanim jeszcze miały premierę. Świat w którym czas staje walutą, biednych się wyzyskuje i wydobywa go z ich krwi, a bogaci mogą żyć wiekami. Brzmi groźnie i niepokojąco? Ten świat jest niebezpieczny i zepsuty, dlatego potrzeba silnej bohaterki, która się w nim od najdzie.

 Jules jest córką kowala. Przed laty jej rodzina została wygnana z Everless, wspaniałego zamku Gerlingów - arystokracji, która trwa już od pokoleń. Teraz, wbrew protestom ojca, żeby tylko zarobić dla niego czas na spłatę długów i dać im szanse na dłuższe wspólne życie, wraca do pałacu. Tymczasem służba u Gerlingów zaczyna wyciągać na światło dzienne tajemnice sprzed lat i nic nie jest takie, jak się wydawało.

 Najważniejszy w tej książce jest pomysł. Historie o Czarodziejce i Alchemiku, krwawe żelazo, czy moc zatrzymywania czasu. Na tym opiera się ta historia. Tymczasem wprowadzenie i większość wydarzeń pozostawia wiele do życzenia. Ciężko było mi się "wgryźć" w fabułę. Historia rozwijała się stopniowo, acz powoli. Dopiero w połowie książki akcja zaczęła nabierać tempa. Pierwsza połowa to bardziej takie wprowadzenie do świata, pomimo kilku scen które wyjaśniają, jak działa koncepcja autorki na ten świat, większość wydarzeń nie była istotna dla fabuły.

wtorek, 23 lipca 2019

Jednorożce też bywają nikczemne - "Vicious. Nikczemni" V. E. Schwab

   Victoria Elizabeth Schwab jest autorką, która w ciągu ostatnich kilku lat jedynie zdobywa coraz większą sławę. Pierwszą jej książką przetłumaczoną na język polski jest Mroczniejszy odcień magii. Nie ukrywam, że seria Odcienie magii mocno mnie zafascynowała i każdego kolejnego tomu o czterech Londynach wyczekiwałam ze zniecierpliwieniem. Potem przyszedł czas na Okrutną Pieśń i Mroczny duet. Żadna jednak z tych powieści nie stała się tak popularna jak najnowsza, Vicious. Nikczemni. Od dłuższego czasu przewija się na blogach, czy w mediach społecznościowych i można powiedzieć, że jest na ustach wszystkich. Czy naprawdę jest aż tak dobra?

   Nowa powieść autorki jest wstępem do trylogii o osobach ponadprzeciętnych. Czym właściwie oni są? Osobiście miałam trochę skojarzeń z X-manami, którzy także posiadają nietypowe i ciekawe moce, tutaj jednak historia jest mroczniejsza i wydaje się bardziej rzeczywista. Autorka przeplata wydarzenia z przeszłości z teraźniejszością, co sprawia, że dopiero z czasem odkrywamy, jak to wszystko się zaczęło, mimo że część skutków jest już nam znana.

czwartek, 18 lipca 2019

"Hazel Wood"" Melissa Albert


   Hazel Wood jest niezwykle specyficzną książką. Nic więc dziwnego, że opinie na jej temat są skrajne. Niektórzy są nią zachwyceni, inni uważają ją za marnotrawstwo czasu. A gdzie w tym wszystkim ja? Chciałam się dowiedzieć o co tyle szumu. Byłam ciekawa co sprawia, że tak pięknie wydana historia ma zarówno tylu zwolenników, jak i przeciwników.

   Czym w zasadzie jest Hazel Wood? Na odpowiedź na to pytanie trzeba długo czekać. W klimat wprowadzają nas historie i baśnie ze świata Althei Proserpine, która zasłynęła małym tomikiem z bajkami. Jej wnuczkę, Alice, zawsze te historie fascynowały, ale nigdy nie miała możliwości ich poznać ze względu na zakaz od jej matki. Tymczasem wokół niej zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Niepokojące wydarzenia zaczynają się nawarstwiać, a świat Althei zaczyna przenikać do rzeczywistości.

   Książka ma zarówno wiele wad, jak i trochę zalet. Niewątpliwie najbardziej spodobały mi się baśnie Althei Proserpine. Są mroczne, niepokojące i nie znamy ich finału, a jednak naprawdę intrygują. Niestety było ich tylko kilka, z czego jedna ma bardzo istotne znaczenie dla fabuły. Najcięższa była dla mnie forma przekazu. Autorka prowadzi narrację w pierwszej osobie i ze względu na to, ciężko mi się czytało tę historię. Potrzebowałam czasu, żeby przyzwyczaić się do stylu pisarki i sposobu narracji.