sobota, 9 marca 2019

Od słodkiego romansu do wyciskacza łez - "Save me"



   Naprawdę ciężko trafić na romans dla nastolatków, który nie będzie mdły, przesycony schematami i opierał się na wyborze z którym chłopakiem dziewczyna chce być, albo radzeniu sobie w szkole będąc szarą pokrzywdzoną myszką. Na ratunek przychodzą historie przy których można popłakać się ze śmiechu. I właśnie jedną z takich powieści jest Save me.

   Historia zaczyna się dosyć banalnie. Ruby po prostu ma pecha i pojawia się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie i dowiaduje się czegoś o czym nie powinna wiedzieć, a co mogłoby zniszczyć rodzinę najpopularniejszych uczniów Maxton Hall, Jamesa Beauforta i jego siostry. Choć celem dziewczyny jest tylko ukończenie szkoły skrywając się w cieniu i nie ma zamiaru nic ujawniać, James w to nie wierzy i ma inne plany.

   O Save me było ostatnio naprawdę głośno. W mediach społecznościowych przewijała się niejednokrotnie i tutaj muszę zwrócić uwagę na dużą ilość kontrowersji, która pojawia się w książce. Tutaj traktuje się seks jako walutę, pieniądze jako coś co załatwi wszystko, a niektórzy bohaterowie nie mają zahamowań. Trzeba mieć do niej spory dystans i nie uważam żeby była odpowiednia dla młodszych czytelników. Na niektóre rzeczy trzeba patrzeć z przymrużeniem oka i zdawać sobie sprawę, że niekoniecznie tak to wygląda w prawdziwym życiu.

 Sama historia mnie osobiście bardzo bawiła. Opierała się na uroczo słodkim i naiwnym romansie, a jednak wcale mi to nie przeszkadzało. Mamy bohaterów z których każdy ma swoje problemy w zależności od statusu społecznego i relacji w domu. Zaledwie kilka postaci jest takich, które mają własne tajemnice i problemy, a pozostali grają w moim odczuciu rolę "złych charakterów" i mają za zadanie jedynie nas do siebie zrazić.

   Akcja płynie spokojnie, kilka razy westchniemy, nie raz się zaśmiejemy, a ostatecznie też się kilkukrotnie zdenerwujemy. O ile początek jest żartobliwy i przepełniony absurdem, o tyle koniec okazuje się niezłym ciosem i emocjonalnie niszczy. Mimo to pozytywnie odebrałam historię i polubiłam bohaterów. Ruby jest normalną, inteligentną dziewczyną, która ma określony cel, nie odbija jej tak jak rówieśnikom i co najważniejsze - jest sobą. James jest jej przeciwieństwem. Zdobywa wszystko co chce, z drugiej strony nie umie się postawić rodzinie i wychowaniu. Jest postacią ciekawą, niezrozumianą i dopiero z czasem zaczynamy go poznawać.

Save me jest historią napisaną w taki sposób, że wciągnęłam się bez trudu i skończyłam ją w jeden dzień. Książkę czyta się przyjemnie i jest fajną odskocznią, ale trzeba pamiętać że dalej pozostaje jedynie romansem i nie należy się po niej zbyt dużo spodziewać. Historię polecam starszym czytelnikom, którzy zdają sobie sprawę z tego na co warto przymknąć oko i jest napisane w sposób żartobliwy. Sama z miłą chęcią zapoznam się z kolejnymi tomami i poznam dalsze perypetie bohaterów.


Autor: Mona Kasten
Tytuł: Save Me
Seria: Maxton Hall
Tom: #1
Oryginalny tytuł: Save me
Rok Wydania (Org/Pl): 2018/2019
Wydawnictwo: Jaguar
Moja Ocena: 5/7

6 komentarzy:

  1. Myślę, że kiedyś dam szansę tej książce. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. No dobrze, cieszę się, że piszesz o tym przymrużeniu oka, bo mogłabym się na tę książkę ciut wkurzyć bez Twojego ostrzeżenia xD Co prawda rzadko sięgam po takie lektury, ale czemu nie dać szansy właśnie tej. Będę miała "Save me" na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że "Save me" wywołała niemałe poruszenie :D Część osób cytowało niektóre fragmenty i zanim po nią sięgnęłam miałam trochę śmiesznych spoilerów z kilkoma absurdami ;D Nawet bym je zdradziła, ale staram się dbać o to, żeby moje teksty nie zawierały spoilerów samej fabuły ;)

      Usuń
  3. Jestem zakochana w okładkach tej serii. Minimalistyczne, ale magnetyczne przyciągające wzrok. Chociażby dla samych okładek mogłabym mieć tę serię na półce :D Na szczęście jednak chcę je również przeczytać. Poprzednia seria autorki podobała mi się bardzo i polubiłam jej styl pisania. Szczerze mówiąc to nie mogę się powyższej doczekać, ale poczekam sobie spokojnie na wydanie całości by przeczytać ją na raz (jak to zwykle robię z seriami :)). Nie nastawiam się też na wielkie zaskoczenie, ani nic odkrywczego, ale wierzę że spędzę z nią przyjemnie czas i będę z lektury zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dobry wybór! :D Muszę przyznać, że poczekanie na całość jest dobrym pomysłem po tym zakończeniu. Teraz jestem trochę zła na autorkę o przerwanie historii w takim momencie. Mam nadzieję, że drugi tom nie zostawi mnie w takim stanie ;) Poprzednią serię muszę koniecznie nadrobić! :o

      Usuń

Witam,
Dziękuję za wszystkie komentarze, dodawanie się do obserwatorów i lajki na facebooku. Cieszę się, że dotarliście aż tutaj i mam nadzieję, że zarówno moje posty, jak i blog, się Wam spodobały.
Mam nadzieję, że będziecie wpadać tutaj częściej <3

Patiopea