środa, 15 kwietnia 2020

Tajemnice "Lasu na granicy światów" Holly Black [Premiera]

   Nie ukrywam, że jestem fanką Holly Black. Kto mnie obserwuje na Instagramie (@patiopea) ten wie, że poza kilkoma wydaniami jej książek, zbieram także różne gadgety związane z jej twórczością. Królową Niczego po prostu uwielbiam, ale zdaję sobie też sprawę, że jest kilka elementów i wydarzeń, które nie każdemu się spodobały. Dzisiaj przychodzę jednak, żeby opowiedzieć Wam o nowo wydanej u nas powieści Las na granicy światów. To historia na swój sposób bardzo inna od tej, którą autorka zaserwowała nam w trylogii o Jude. Mnie oczarowała i chciałabym dzisiaj przedstawić Wam, co się za nią kryje, żebyście mogli podjąć decyzję, czy dacie jej szansę się oczarować.

   Las na granicy światów to historia przede wszystkim Hazel. Dziewczyna mieszka w miasteczku mocno związanym z elfami, gdzie ludzie pilnują się na każdym kroku i zabezpieczają przed tymi istotami. Dziewczyna wraz z bratem odwiedzała pewną szklaną trumnę w której latami leżał rogaty chłopiec z uszami spiczastymi jak sztylety. Opowiadali mu o życiu, trwali i przyglądali się jak śpi, do momentu aż zniknął, a Hazel i osobom, które zna zaczęło grozić śmiertelne niebezpieczeństwo.

niedziela, 12 kwietnia 2020

Przedpremierowo "Czerwone zwoje magii" Clare & Chu

   Po raz pierwszy sięgnęłam po książki Cassandry Clare w gimnazjum. Miałam wtedy fazę na serię Dary Anioła i musiałam przeczytać całą na raz i tak właśnie dotrwałam do piątego tomu, który pojawił się na moim regale i już tam pozostał. W międzyczasie uzupełniłam biblioteczkę o kolejne powieści autorki i odstawiłam jej twórczość na kolejne lata. W styczniu na Instagramie dzieliłam się z Wami moją relacją z powrotu do książek Cassandry Clare i czytania Diabelskich maszyn. Nie powiem, trylogia budziła we mnie wiele mieszanych uczuć, ale mimo to postanowiłam, że nadrobię kolejne powieści pisarki. Kiedy w moje ręce wpadły Czerwone zwoje magii pisane w duecie z Wesleyem Chu, postanowiłam zacząć od nich.

   Czerwone zwoje magii to historia rozgrywająca się między trzecim, a czwartym tomem serii Dary Anioła. W tym czasie właśnie Alek i Magnus spędzili trochę czasu na wakacjach. Dopiero co zostali parą i postanowili wyjechać do Europy. Oczywiście nie obędzie się bez problemów i niespodzianek. Nie ukrywam, że zaskoczyło mnie trochę wątków i rozwiązań zastosowanych przez autorów. Nie powiedziałabym też, że była to historia po brzegi wypełniona niespodziankami i trzymająca mnie cały czas w napięciu. Raczej uznaję ją za świetną przygodę i dobrą zabawę.

niedziela, 15 marca 2020

Powrót Krwawej Baronowej - "Nexus" S. Alsberg & L. Cummings

    Dzisiaj chciałabym zwrócić Wam uwagę na to, jak piękne jest to, że każdy z nas ma trochę inny gust i na to, że nie zawsze powinno się kierować ocenami innych. Opowiem dzisiaj o Nexus, kontynuacji Zenith. Rozpoznawalność historia zawdzięcza przede wszystkim jednej z autorek, Sashy Alsberg, która jest jedną z najbardziej znanych amerykańskich booktuberek. W związku z tym wiele osób kieruje się bardziej stosunkiem do autorki książki, aniżeli faktycznym odbiorem historii. Jeżeli chodzi o mnie, choć lubię twórczość Sashy i swojego czasu oglądałam niektóre z jej filmików, zainteresował mnie przede wszystkim opis i to, że powieść jest współczesną Space Operą. Nie wiem, jak dla Was, ale w moim odczuciu fantastyka staje się ostatnio coraz popularniejsza, podczas gdy od science-fiction powoli się odchodzi, więc byłam bardzo ciekawa, co takiego autorki przygotowały.
    Jeżeli nie znacie jeszcze Zenith, to odsyłam Was do --> tego <-- wpisu.

   Pierwszy tom pozostawił nas w dosyć niepewnej sytuacji. Zanim jednak wejdziemy z powrotem w same centrum akcji, jesteśmy powoli wprowadzani w tajemnice bohaterów. Kilku z nich zaskoczyło mnie swoimi działaniami i zmianami, które przechodzą przez całą drugą część. Zresztą jest to zdecydowanie bardziej dynamiczny tom, na co najpewniej wpływa fakt, że wydarzenia nie są tak rozciągnięte i opisywane w tylu perspektyw, a poza tym książka liczy połowę objętości swojej poprzedniczki.

czwartek, 5 marca 2020

"Zabić drozda" w adaptacji Freda Fordhama

   Zabić Drozda to klasyka i sama chciałam tę historię poznać już od wielu lat, ale ciągle nie mogłam, inne książki czekały na przeczytanie i tak to się po prostu odkładało w czasie. Nie wiem kiedy w końcu znalazłabym motywację i czas, żeby w końcu zapoznać się z historią opisaną przez Harper Lee, ale na szczęście na ratunek przyszedł mi niedawno wydany komiks w adaptacji i z ilustracjami Freda Fordhama. Szczerze? Sięgnęłam po niego, bo naprawdę chciałam dowiedzieć się o czym jest ta historia, a zarazem w szybki i przystępny sposób, tak aby nie poświęcić kilku dni na jej czytanie. Tak, lenistwo, ale dzięki niemu mogłam w końcu choć trochę liznąć twórczości tej sławnej autorki.

   Książka opowiada losy Smyka, małej dziewczynki, której tata jako prawnik zdecydował się w sądzie bronić czarnoskórego mężczyzny posądzanego o gwałt. Poza tym mamy zwykłe dziecięce psoty, przyjaźnie, miasteczko w którym wszyscy się znają i mroczną, acz prawdziwą wizję świata ówczesnych lat. Mamy tutaj społeczeństwo, które jest przesycone rasizmem i nie tylko, bo jak dla mnie dużo jest tam również seksizmu. Osoby czarnoskóre w tamtych czasach były uważane za gorsze, musiały dużo ciężej pracować i nie miały takiego szacunku, jak "biały człowiek". Zresztą także w przypadku Smyka ciężko mi się czytało fragmenty o tym, czego jej nie wypada, albo czego nie może, dlatego bo jest dziewczynką. Dlatego miedzy innymi to bardzo ważna i istotna książka w obecnych czasach, gdzie różnice kulturowe zaczynają się ponownie pogłębiać.

środa, 26 lutego 2020

Nieugięta bohaterka - "Wojna Makowa" Rebecca


   Jako fanka fantastyki często mam problem ze znalezieniem naprawdę fajnej, oryginalnej historii. Wiele schematów jest już niestety powielanych, a im więcej historii się zna, tym ciężej natrafić na taką, która faktycznie zaskoczy. W ostatnim czasie popularność wydano u nas Wojnę Makową, która za granicą zdobyła naprawdę wiele nagród i im więcej o niej słyszałam, tym bardziej chciałam się przekonać, czy naprawdę jest taka fantastyczna. Dzisiaj jestem już po lekturze i chętnie opowiem Wam o moich wrażeniach.

   Przede wszystkim musimy wiedzieć, że autorka podczas tworzenia tej historii inspirowała się wieloma wydarzeniami, które faktycznie miały miejsce w historii Chin. Rebecca Kuang nawiązuje do wydarzeń w Nankinie z 1937 roku nazwanych "zapomnianym holokaustem", do japońskiej okupacji Korei, czy do eksperymentów japońskiej jednostki 731. Rin będąca główną bohaterką tej opowieści, jest kobietą w świecie zdominowanym i rządzonym przez mężczyzn. Dziewczyna walczy o wybory, których w historii kobiety często były pozbawiane. Musi być naprawdę wytrwała i silna, żeby wytrwać w tym świecie. Zresztą już sam początek o to pokazuje. W dwa lata musi zakuć tyle materiału, żeby osiągnąć poziom osób szlachetnie urodzonych i dostać się do akademii wojskowej, tylko po to, żeby nie być zmuszoną do małżeństwa ze starcem. To bardzo dobrze wykreowana bohaterka, która ma charakter i nie boi się tego pokazać.