Saga Księżycowa jest jedną z moich ulubionych serii. Kiedy w 2012 roku pojawiła się po raz pierwszy, Cinder oczarowała mnie swoją historią, nie mówiąc o tym, że pokochałam wtedy retellingi. Niestety niedługo później pierwotne wydawnictwo porzuciło pomysł wydania pozostałych tomów i na premię trzeciego przyszło mi czekać wiele lat. W tym roku, po siedmiu latach od rozpoczęcia przygody z książkami Marissy Meyer, mogłam w końcu przeczytać polskie wydanie Cress. Jak było?
Choć Cress dopiero teraz została włączona do głównych wydarzeń, mogliśmy poznać ją już dużo wcześniej. Jako hakerka, była zmuszona pomagać Królowej Levanie oszukiwać ziemskie radary i wykradać informacje, nie mówiąc już o umieszczaniu podsłuchów i wyjawianiu sekretów. Biedna i samotna, uwięziona na satelicie, za przyjaciela miała tylko program imitujący jej dziecięcą wersję, który sama stworzyła. Mimo że kazano jej odszukać Cinder i jej przyjaciół, postanawia zlekceważyć rozkazy, znaleźć własny ratunek i przyłączyć się do walki.
Jak można się domyślać już po samej okładce, Cress jest retellingiem historii Roszpunki, która uwięziona w wieży musiała czekać na księcia, który uratowałby ją od złej czarownicy. Oczywiście jest postać wiedźmy, która ją uwięziła, ale wbrew pozorom nie jest to królowa Levana, ale nie zdradzę kto to taki. Mamy tutaj naprawdę fajny rozwój akcji i mimo że normalnie mogłabym narzekać, że dzieje się za mało, klimat i nowe odkrycia sprawiły, że nie mogłam się nudzić.
Choć Cress dopiero teraz została włączona do głównych wydarzeń, mogliśmy poznać ją już dużo wcześniej. Jako hakerka, była zmuszona pomagać Królowej Levanie oszukiwać ziemskie radary i wykradać informacje, nie mówiąc już o umieszczaniu podsłuchów i wyjawianiu sekretów. Biedna i samotna, uwięziona na satelicie, za przyjaciela miała tylko program imitujący jej dziecięcą wersję, który sama stworzyła. Mimo że kazano jej odszukać Cinder i jej przyjaciół, postanawia zlekceważyć rozkazy, znaleźć własny ratunek i przyłączyć się do walki.
Jak można się domyślać już po samej okładce, Cress jest retellingiem historii Roszpunki, która uwięziona w wieży musiała czekać na księcia, który uratowałby ją od złej czarownicy. Oczywiście jest postać wiedźmy, która ją uwięziła, ale wbrew pozorom nie jest to królowa Levana, ale nie zdradzę kto to taki. Mamy tutaj naprawdę fajny rozwój akcji i mimo że normalnie mogłabym narzekać, że dzieje się za mało, klimat i nowe odkrycia sprawiły, że nie mogłam się nudzić.



