sobota, 31 sierpnia 2019

Była sobie syrenka... - "Pod Taflą" Louise O'Neill

   W ciągu ostatnich kilku miesięcy nastała moda na historie związane z morzem i syrenami. Pojawia się coraz więcej przygód, gdzie prym wiodą także piraci. Podobnie stało się też z retellingami, które zaczęły opowiadać nowe wersje Małej syrenki. Jedną z bardziej znanych jest Pod Taflą. Ta historia przewijała się w mediach społecznościowych jeszcze na długo przed premierą. Śliczna okładka, podobnie jak mocny feministyczny akcent, wielu zaintrygowała. Tak stało się i w moim przypadku.

   Pod Taflą opowiada historię nastoletniej syrenki Gai, która jak można się domyślać, ma wiele wspólnego ze znaną nam wszystkim Arielką. Wraz z siostrami jest wychowywana przez ojca, Władcę Mórz, choć zajmuje się nimi również babcia. Nie mogą zadawać pytań, być ciekawskie, ani w żaden inny sposób wykraczać poza obraz potulnej, pięknej kobiety, która ma przynosić radość mężczyźnie. Gaia marzy o zobaczeniu świata ludzi, poznania go i mimo że to właśnie przez nich zginęła jej matka, dowiedzenia się, co takiego niezwykłego kryje się na lądzie.

   Historia jest o tyle specyficznym retellingiem, że dominuje w niej mocny, feministyczny głos. Niektóre momenty, czyli w szczególności życie Gai i los kobiet w tej krainie, były dla mnie ciężkie. Były takie wydarzenia, które mocno przeżywałam. Innym aspektem jest główna bohaterka, która potrafi naprawdę mocno irytować. Niektórym czytelnikom może spodobać się jej nieporadność i trudności nie tyle z odnalezieniem swojego miejsca na świecie, co posiadaniem własnego zdania, ale mnie ostatecznie to jedynie irytowało.

   Książka kryje w sobie naprawdę wiele wątków i pobocznych historii. Można mieć wrażenie, że autorka wzięła oryginalną baśń i tak dopowiedziała pominięte elementy, że powstała opowieść o uciemiężonych kobietach, które muszą sobie zaufać i zawalczyć o własne miejsce. To właśnie to nadaje całości klimatu. Większość wydarzeń będzie nam już znana i tutaj musimy się przygotować na brak zaskoczeń.

   Pod Taflą jest historią skierowaną przede wszystkim do młodych kobiet. Warto zwrócić uwagę na skrajność w jaką idzie autorka. Tutaj mężczyźni są przede wszystkim oprawcami i w dużej mierze są demonizowani. Ma to swój urok, jednak zabrakło mi tutaj większej równowagi. Spodobało mi się natomiast, że finał daje nam pewny zwiastun dalszych losów bohaterów, aczkolwiek, nie jest taki zamknięty i pewny, jak w większości książek. Choć każdy z nas może odebrać tę historię inaczej, dla mnie było to przede wszystkim ciekawe doświadczenie i poznanie czegoś nowego. Myślę, że jest to na tyle specyficzna książka, że trzeba się samemu przekonać, czy taki styl nam odpowiada i to coś dla nas.


Autor: Louise O'Neill
Tytuł: Pod Taflą
Oryginalny tytuł: The Surface Breaks
Rok Wydania (świat/Polska): 2018/2019
Wydawnictwo: We Need YA
Moja Ocena: 5.5/7 

10 komentarzy:

  1. Z pewnością kiedyś przekonam się, o co tyle szumu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze żadnej książki o syrenach nie czytałam, chyba wszystkie mnie omijają... Pamiętam jedynie, że kilka lat temu w Stanach wiele osób czytało jakąś serię, której nazwa już mi wyleciała z głowy.
    Ta książka ma piękną okładkę, ale przez ten rodzaj feminizmu, jaki prezentuje, chyba po nią nie sięgnę. Za to będę się rozglądała za innymi tego typu historiami...

    Pozdrawiam, zazamknietymiokladkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprzed kilku lat kojarzę tylko jedną serię, Tricia Rayburn "Syrena", ale pewnie to nie o nią chodzi :) Z nowszych niedawno premierę miała "Pieśń syreny", bardziej krwawy i mroczny retelling "Małej syrenki", który mi osobiście bardzo się spodobał. Jest też "Wiedźma morska", której jeszcze nie czytałam, ale dużo osób zwraca uwagę na słabą korektę i dużo błędów w książce. No i już bardziej w klimacie morskim i z piratami to "Daughter of the Pirate King" (u nas "Córka króla piratów") z kontynuacją "Daughter of the Siren Queen" (to duologia) i nowość Danielle L. Jensen "Mroczne Wybrzeża". Te trzy jeszcze czekają kiedy znajdę na nie czas, ale może któryś z tytułów Cię zainteresuje :)

      Usuń
    2. Bardzo Ci dziękuję za te propozycje, coś sobie wybiorę. Widziałam też inną Twoją recenzję odnośnie któreś z "syrenich" książek, więc też ją sobie przeczytam i pomyślę :)

      Usuń
    3. Hahaha, zakładam, że to właśnie "Pieśń syreny" :) O pozostałych z wcześniej wypisanych raczej nie będę pisać, choć rozważam jakiś zbiorczy post o książkach z syrenami w roli głównej, albo bardziej morskich :) Mam nadzieję, że wybierzesz taka, która Ci się spodoba :)

      Usuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji, szczególnie ciekawi mnie jej feministyczny wymiar. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że będziesz zachwycona :)

      Usuń
  4. Nie do końca jestem przekonana co do tej pozycji. Tym razem sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń

Witam,
Dziękuję za wszystkie komentarze, dodawanie się do obserwatorów i lajki na facebooku. Cieszę się, że dotarliście aż tutaj i mam nadzieję, że zarówno moje posty, jak i blog, się Wam spodobały.
Mam nadzieję, że będziecie wpadać tutaj częściej <3

Patiopea