Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Insignis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Insignis. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 października 2019

Dalsze losy szamana - "Droga szamana. Etap drugi: Gambit Kartosa"

   Pierwszy tom Drogi szamana był dla mnie ciekawym zaskoczeniem i powiewem świeżości. Książka spodobała mi się tak bardzo, że bez wahania sięgnęłam od razu po jej kontynuację. Etap drugi: Gambit Kartosa był dla mnie zagadką. Zastanawiałam się co takiego zrobi teraz autor i w jaką stronę pójdzie, skoro nasz bohater zasłużył sobie na przejście do ogólnego świata gry, zamiast przez następne lata kopać rudę. Po fakcie muszę przyznać, że na pewno nie spodziewałam się czegoś takiego.

   Dmitrij dostał możliwość lepszego rozwoju i wykonywania zadań, które pozwolą mu zająć czas i dalej rozwijać swoją postać. Początkowo jest mu trudno, bo wszyscy mogą zobaczyć, że jest skazańcem ze względu na czerwoną opaskę na głowie. Z czasem zaczyna odnajdywać się w nowej sytuacji, a potem przychodzi czas na przygody.

   Etap drugi: Gambit Kartosa to książka-niespodzianka. Przynosi wiele nowości i zaskoczeń, a co najważniejsze, nie można się od niej oderwać już od pierwszych stron. Pierwszy tom przedstawiał dosyć realistyczną wersję gry Berliony i rozwoju postaci, tak jakby faktycznie można by było w nią grać. Tymczasem kontynuacja idzie bardziej w stronę zaskakujących i niemożliwych rozwiązań, które w realnym świecie nie miałyby miejsca. Dzięki temu autor może naprawdę poszaleć i zaskoczyć rozwojem sytuacji.

środa, 23 października 2019

Wirtualny świat Berliony - "Droga szamana. Etap pierwszy: Początek"

   Każdy kto mnie zna, wie jak bardzo uwielbiam książki, których akcja rozgrywa się w grach komputerowych. W końcu Ready Player One jak do tej pory jest moją ulubioną powieścią, a Warcross pokochałam już od pierwszych stron. Zanim jednak zapoznałam się z drugim z wymienionych tytułów, miałam okazję przeczytać pierwszy tom Drogi szamana. Czy powieść Wasilija Machanienko oczarowała mnie tak bardzo, jak inne o podobnej tematyce?

   Zanim jednak przejdziemy do świata gry, warto poznać bliżej głównego bohatera. Dmitrij Machan jest specjalistą do spraw bezpieczeństwa systemów teleinformatycznych, a właściwie był. Potem popełnił kilka błędów i został skazany na osiem lat pobytu w kapsule więziennej i wydobywanie zasobów. W tym świecie skazańcy nie idą do więzień, gdzie nie przynosiliby rządowi żadnej korzyści. Zamiast tego trafiają do specjalnych kapsuł, które wpuszczają ich do wirtualnego świata Berliony, jednak z pewnymi zmianami i ograniczeniami, które nie dotyczą zwykłych użytkowników jakimi są wolni obywatele.

   Świat wykreowany przez autora jest dosyć skomplikowany. Niektóre szczegóły poznajemy dopiero z czasem, przez co początek jest ciężki. Udało mi się wciągnąć w historię dopiero po około stu stronach. Ciekawym aspektem są też komunikaty, które "wyświetlają" się przed użytkownikiem, a które charakteryzuje inna czcionka i wyodrębnienie z tekstu. Książki o podobnej tematyce z którymi spotykałam się do tej pory, skupiały się bardziej na działaniach samych bohaterów, natomiast tutaj jest takie poczucie, jakby obserwowało się czyjąś grę przez ramię.

piątek, 18 października 2019

Książka na podstawie gry? - "Tom Clancy's The Division. Skoro świt" Alex Irvine

    Pamiętam, jak jeszcze przed premierą The Division 2, dużo się słyszało o tej grze. Zapowiedzi zachęcały i kilku moich znajomych się nią zainteresowało. Mnie samej jakoś nie ciągnęło do tej gry, ale kiedy w zapowiedziach pojawiła się książka, nabrałam szczerej ochoty do zapoznania się z jej fabułą. Tutaj pojawia się to odwieczne pytanie: czy było warto?

   Same wydarzenia rozgrywają się w świecie po wybuchu pandemii nowego wirusa w Nowym Jorku. Po wielu miesiącach cywilizacja zaczęła się odradzać i wtedy ludzie zaczęli łączyć się w grupy, tworzyć osady i rozpocząć nowe życie. Biorąc pod uwagę, że rząd już nie istnieje, pojawiły się osoby chcące zagarnąć władzę. Pośród wszechobecnego chaosu, są jednak i tacy, którzy ryzykują życie w celu ratowania innych. 

   Historia opowiedziana została z perspektywy kilku bohaterów. Aurelio, agent Division, niezależnej jednostki tajnych agentów, którzy wkraczają w najniebezpieczniejsze sytuacje. Ojciec dwójki dzieciaków, które są w Waszyngtonie, podczas gdy on wypełnia misje na Manhattanie. Violet, dziewczynka śledząca wydarzenia z Zamku w którym grupa ocalałych próbuje wieść spokojne życie. Dalej mamy April, której mąż został zamordowany i która szuka odpowiedzi na pytanie: czemu. Ostatnim z bohaterów wprowadzających nas w akcje jest Ike, inny agent Division, który ma swoją własną misję.

środa, 2 października 2019

Kiedy komiks staje się książką - "Wojna domowa" Stuart Moore

   Z twórczością Stuarta Moore miałam okazję się już zapoznać dzięki książce Saga Mrocznej Phoenix. Po tragicznym filmie, zostałam zaskoczona zupełnie inną, złożoną i intrygującą historią. Dzięki tamtej książce zyskałam pewnego rodzaju zaufanie do autora i do Wojny domowej podchodziłam bez obaw. Mimo dobrego pierwszego wrażenia i okładki, która zapowiada dużą dawkę bohaterów, gdzieś tam czaiło się przekonanie, że historia będzie podobna do tej, którą mieliśmy okazję zobaczyć na dużym ekranie w trzeciej części przygód Kapitana Ameryki. Na szczęście to wrażenie nie mogło być bardziej mylne.

   Ogólny zarys fabuły jest trochę podobny do tego z Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów, czyli pojawia się pewien pomysł na nadzorowanie działalności obrońców. Postaci dzielą się na kilka obozów, czyli tych którzy będą wspierać ustawę, jej przeciwników i pozostających neutralnymi. O ile jednak pomysł jest podobny, tutaj mamy dużo większą gamę bohaterów. Pojawiają się X-meni, Fantastyczna czwórka, Daredevil, Luke Cage, She-Hulk, czy wielu innych. Czytelnicy komiksów bezproblemowo się tutaj odnajdą, a Ci którzy mają kontakt (tak jak ja) przeważnie z filmami z tego uniwersum, przeżyją wiele zaskoczeń.

środa, 25 września 2019

Historia Jean Grey - "Saga Mrocznej Phoenix" Stuart Moore

   Postać Phoenix zainteresowała mnie niedawno, przy okazji premiery filmu X-men: Mroczna Phoenix. Jakiś czas później premierę miała książka Saga Mrocznej Phoenix i jak możecie się domyślić, w pierwszej chwili myślałam, że te dwie rzeczy mają ze sobą naprawdę wiele wspólnego. Wyjście do kina mocno mnie rozczarowało, więc po książkę Stuarta Moore sięgałam z mieszanymi uczuciami. Nie spodziewałam się, że historia opisana w książce okaże się tak inna, a przede wszystkim - dużo lepsza.

   Nie ukrywam - raczej nie czytam komiksów Marvela i większość postaci znam dzięki ekranizacjom, adaptacjom i książkom poświęconym tym bohaterom. Jeżeli więc tak jak ja, niektórzy z Was oglądali film poświęcony Phoenix i poczuli się rozczarowani, nie ma sensu łączyć tego z książką Stuarta Moora. Historia przedstawiona w Sadze Mrocznej Phoenix jest diametralnie inna i tylko nielicznymi elementami powiązana z tym, co można było zobaczyć na dużym ekranie.

   Zaskoczyła mnie cała gama bohaterów, których często znałam z różnych filmów. W głównej ekipie występuje chociażby Colossus, który do tej pory kojarzył mi się jedynie z filmami Deadpool i Deadool 2. W wielu scenach pojawia się także Kity Pride, która wydaje mi się rzadziej występującą postacią, a nawet są krótkie wzmianki o niektórych Avengersach. Dużo się dzieje, z różnych perspektyw i miejsc. Nie sądzę, żebym wyłapała wszystkie skojarzenia i nawiązania do innych historii Marvela.

piątek, 26 kwietnia 2019

Kiedy Falcio nie chce odpuścić - "Krew świętego"

  Wielkie Płaszcze należą do grona historii specyficznych. Zwykle albo się je pokocha, albo w ogóle nie przypadną do gustu. Osobiście już po pierwszym tomie wkręciłam się w losy Falcia, jego wizję i nadzieje. Pierwszy Kantor wiele poświecił w walce o wizję swojego króla. Pierwszy tom zaskakiwał akcją, dopiero przedstawiał nam bohaterów. Druga część była bardziej statyczna, można było odnieść wrażenie, że jest tam więcej przemyśleń, a zdecydowanie mniej akcji. Teraz przyszedł czas na trzecią dawkę przygód i Krew świętego.

 Sebastian de Castell wprowadza nas w historię umiarkowanie. Mimo że jesteśmy zasypywani domysłami, wydarzeniami i dużo się dzieje, ciężko dojść o co w tym wszystkim chodzi. Dużym plusem jest spora dawka zaskoczeń. Wielu rozwiązań, czy odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, po prostu się nie spodziewałam. Bohaterowie niby cały czas podróżują, ale temu wszystkiemu towarzyszy całe multum akcji i walk.

 Autor wprowadza nas w swój koncept świętych. Do tej pory wkradali się oni jedynie w niektóre sceny, pojawiali się tylko na chwilę i zaraz nie mieliśmy już z nimi styczności. Tutaj autor poświecił im całą książkę i w końcu wytłumaczył, jak powstali i czym są. Nie brakuje również wątku miłosnego, który odgrywa tu istotną rolę, aczkolwiek nie jest tak znaczący dla całej historii. Mamy nowe intrygi, wracają starzy bohaterowie, relacje i sojusze ciągle się zmieniają.

niedziela, 15 marca 2015

Bloger to ma życie - "Girl Online" Zoe Sugg [Przedpremierowo!]

Autor: Zoe Sugg
Tytuł: Girl Online
Seria: Girl Online
Tom: #1
Oryginalny tytuł: Girl Online
Rok Wydania (świat): 2014r.
Rok Wydania (Polska): 2015r.
Wydawnictwo: Insignis
Moja Ocena: 6.5/7
Premiera: 8 kwietnia!


Zoe Sugg, znana pod pseudonimem Zoella, jest znaną brytyjską vloggerką. Jej kanały są subskrybowane przez miliony użytkowników, a pod koniec roku na rynku pojawiła się również książka opatrzona jej nazwiskiem. "Girl Online" zapowiadała się ciekawie, zarówno z opisu, jak i poprzez okładkę, która mnie oczarowała. Dzisiaj jednak przychodzę z wrażeniami po lekturze i swoimi przemyśleniami na jej temat.

Penny jest nastolatką, która ciągle wpada w różnorakie kłopoty. W sieci ukrywa się pod nickiem Girl Online i prowadzi bloga o swoim codziennym życiu. Kiedy jednak w szkole zaczyna być coraz gorzej, a dziewczyna chce zapomnieć o ostatnich wydarzeniach, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Na miejscu Penny poznaje Noah i powoli zaczyna coś do niego czuć. Wszystko to szczegółowo opisuje na swoim blogu. Ale chłopak tez ma pewien sekret, który bezpowrotnie może zniszczyć wszystko, a także ujawnić tożsamość Girl Online. Każdy ma jakieś tajemnice.