sobota, 14 listopada 2015

Wakacje w Walhalli - "Miecz lata" Rick Riordan

Autor: Rick Riordan
Tytuł: Miecz lata
Seria: Magnus Chase i bogowie Asgardu
Tom: #1
Oryginalny tytuł: The sword of summer
Rok Wydania (świat): 2015r.
Rok Wydania (Polska): 2015r.
Wydawnictwo: Galeria Książki
Moja Ocena: 7/7


Z popularnością wielu autorów można byłoby polemizować, ale do tego grona na pewno nie zalicza się Rick Riordan. Może się mylę, ale jest to jeden z najbardziej znanych współczesnych autorów książek dla młodzieży. Serie takie jak "Percy Jackson i bogowie olimpijscy", "Saga rodu Kaine", czy "Olimpijscy herosi" są po prostu bestsellerowe. Jakkolwiek wstyd mi to przyznać, do tej pory miałam okazję poznać tylko jedną powieść tego autora. Gdy jednak usłyszałam, że nowa seria poświęcona jest mitologii, która bardzo mnie interesuje, nie mogłam sobie odpuścić wycieczki do Asgardu.

Magnus od dwóch lat żyje na ulicy. Skrywa się w Bostonie i stara wtopić w tło od dnia w którym jego matka zginęła poświęcając się, aby chłopak miał czas uciec. Teraz wszystko spada na jego głowę. Odkrycie spokrewnienia z jednym z Nordyckich bogów, odnalezienia miecza ojca, a na końcu śmierć. Kiedy trafia do jednego z zaświatów przeznaczonego dla dusz poległych w heroicznej walce, to dopiero początek jego zmagań w celu odkrycia prawdy i powstrzymania Ragnaröku.

Riordan osiągnął mistrzostwo w operowaniu mitologią i naginaniu jej w celu stworzenia niezwykle pasjonującej i wciągającej historii. Jego bohaterowie są całkowicie realnymi postaciami. W przeciwieństwie do wielu autorów, Riordan postawił na slang i niewymuszony humor, dzięki czemu nie tylko ma się wrażenie, że faktycznym narratorem jest szesnastolatek, ale również nie da się tutaj nudzić. Przyznam się Wam szczerze, że ze wszystkiego najbardziej robił mnie finał książki, gdzie humor jest naprawdę przedni.

Bohaterowie są postaciami o złożonych motywacjach. Przede wszystkim są to jednak postaci różnych ras. Nie tylko einherjarzy, ale również walkirie, elfy, krasnoludy, olbrzymy, herosi, bogowie, czy cała gama innych stworzeń. Po kolei przechodzimy pomiędzy dziewięcioma światami poznając każdy z nich. Co się jednak tyczy głównego celu wyprawy, poprzedza go dużo pomniejszych wydarzeń i przygód, które urozmaicają historię, ale także sprawiają, że cały czas coś się dzieje.

Jeżeli chodzi o zasadniczą wadę książki... Jest zbyt krótka! Żartuję. Nawet objętość książki wpasowała się idealnie. Jest dłuższą historią, ale nie na tyle długą, żeby zaczęła nudzić czytelnika. "Miecz lata" jest książką specyficzną i myślę, że każdy, kto po nią sięgnie, nawet jeżeli do tej pory nie był fanem mitologii, to teraz się nim stanie. Riordan ożywia dawne mity i w cudowny sposób łączy je ze współczesnością sprawiając, że nie tylko pawią, ale są również bardziej przystępne dla młodego czytelnika.

     

8 komentarzy:

  1. Na pewno sięgnę po tą książkę, niesamowicie mnie zainteresowałaś swoją opinią, chociaż mam wrażenie, że nieci przypomina Percyego ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi Ci o to poświęcenie na początku?
      Czytałam może tylko jeden tom Percy'ego, ale w moim odczuciu te serie nie są podobne. W sumie mitologie mogły opierać się też wzajemnie na sobie, więc pewne podobieństwa mogą być. Poza tym zaskoczyło mnie, kto tak naprawdę jest ojcem Magnusa, a poza tym jakoś ta nowa seria chyba bardziej mi przypasowała :D

      Usuń
  2. Ueielbiam Percy'ego, więc i po tę serię muszę jak najszybciej sięgnąć@ :D
    http://love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zachęcająca recenzja. Nie pozostało nic, tylko kupić i przeczytać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem lubię mitologię, więc myślę, że ta książka mogłaby mi się spodobać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie znam tej książki, ale teraz już znam i chętnie bym przeczytała. Książka jest z mojego ulubionego gatunku i lubię takie powieści.
    Pozdrawiam ♥
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. "Co się jednak tyczy głównego celu wyprawy, poprzedza go dużo pomniejszych wydarzeń i przygód, które urozmaicają historię, ale także sprawiają, że cały czas coś się dzieje."
    Tak jest zawsze u wujka Ricka :) Praktycznie wszystkie jego książki zostały napisane w taki sposób, a szczególnie da się to wyczuć w "Olimpijskich herosach". A i zgadzam się z Tina Black - mi też ta część przypominała Percy'ego.
    I MUSISZ przeczytać całą serię Percy'ego - ta cudowna seria jest moją ulubioną i ma specjalne miejsce w moim serduszku. <3 :)

    OdpowiedzUsuń

Witam,
Dziękuję za wszystkie komentarze, dodawanie się do obserwatorów i lajki na facebooku. Cieszę się, że dotarliście aż tutaj i mam nadzieję, że zarówno moje posty, jak i blog, się Wam spodobały.
Mam nadzieję, że będziecie wpadać tutaj częściej <3

Patiopea