wtorek, 19 sierpnia 2014

"Książka Vs. Film" #3: "Złodziej Pioruna"

Rick Riordan jest znanym pisarzem, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w Polsce. Napisał niejedną serię o herosach, bogach, a jedna z nich została nawet zekranizowana. W 2010 roku miał premierę film pod tytułem "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna". Został oparty na podstawie pierwszej części przygód syna Posejdona, Percy'ego Jacksona.

Sama nie wiem czemu, ale przez ten szał kiedy wyszedł film, przez te posty, które w pewnym momencie promowały twórczość, stwierdziłam, że to nie dla mnie i odłożyłam książki Riordana na bok. Dopiero niedawno po obejrzeniu po raz pierwszy filmu, skusiłam się na książkę. Dlatego dzisiaj zdecydowałam zamieścić się kolejny odcinek "Książka Vs. Film". Zobaczymy co z tego wyniknie :)




Akcja 

To co mnie zaskoczyło, to fabuła. Książka i film całkowicie różnią się na tym polu. Powiedziałabym nawet, że to przerażające. Czytając powieść (najpierw obejrzałam ekranizację - mój błąd) zastanawiałam się, czy na pewno sięgnęłam po tą samą historię. No naprawdę, nie spotkałam chyba filmu tak odmiennego od książki na podstawie której powstał... Ok, jakoś trzeba było zmieścić się w czasie, ale ... Halo! Pominięcie tylu wydarzeń, pozmienianie ich, to już lekka przesada. Tak czytam tą książkę i nie mogę wyjść z osłupienia. Trochę różni się chyba dostanie 3 pereł od nimfy wodnej (książka) od szukania ich po całych stanach (film)!




Bohaterowie
W książce było ich zdecydowanie więcej. W filmie postaci potrafiły odgrywać kilka ról na raz. Kreacja bohaterów również różniła się od tej stworzonej przez Ricka Riordana. W książce Percy był bardziej samotny, jego urodzenie wyniosło go nie tylko na podium, ale sprawiło również, że nie miał braci i sióstr herosów, że był wyjątkowy, a zarazem pozbawiony przyjaciół. W filmie podkreślono jego wyjątkowość i odarto tą postać z czegokolwiek innego. W ekranizacji Percy robi za takiego chłopaka, na którego narzuciło się obowiązki, a on ma je wypełnić.

Opisy & Efekty Specjalne

Rick Riordan spisał się świetnie. W książce nie sposób nie zrozumieć, co autor miał na myśli. Wszystko jest klarownie opisane i dzięki temu bardzo łatwo wyobrazić sobie rozgrywane zdarzenia. Jeżeli jednak przyjrzymy się efektom specjalnym w filmie, nie są one może specjalnie wyszukane, ale za to świetnie oddają klimat tego świata i miło się je ogląda.


Podsumowując

"Złodziej Pioruna" jest idealnym przykładem tego, jak bardzo różni się książka od filmu. W ekranizacji pominięto zbyt wiele wydarzeń i umniejszono rolę niektórych postaci - z czego niektóre nawet się tutaj nie pojawiły. Na szczęście nie jest tak źle, jak mi się początkowo wydawało. Jeżeli chodzi o ekranizację, oglądałam ją już nie jestem raz i z czasem wydaje się nudniejsza i wiele traci, a do powieści możemy wracać nie jeden raz i na pewno nas jeszcze zaskoczy. Książka napakowana jest wydarzeniami, natomiast w filmie bardzo je ograniczono. Fani książki prawdopodobnie się rozczarują.



Jaki tytuł chcielibyście zobaczyć w następnym odcinku cyklu? :)

28 komentarzy:

  1. Nie ma to jak wejść na telefonie do internetu, aby znaleźć książkę, bo się akurat stoi obok księgarni, i zastać artykuł o książce, którą się uwielbia.
    Kocham serię Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy oraz Olimpijskich Herosów, mimo, że nie miałam szansy jeszcze przeczytać Domu Hadesa.
    Serie są z pewnością oryginalne, nie da się przy nich nudzić. Przeczytałam je już dawno temu, a gdy usłyszałam, że powstaje ekranizacja pierwszej części "Złodziej Pioruna", byłam w siódmym niebie. No i niestety się zawiodłam.
    Do kina leciałam jak na skrzydłach, zaś wróciłam wściekła. Film za nic mi się podobał. Książka została kompletnie zmieniona, większość wydarzeń w ogóle nie trzymała się pierwowzoru książkowego. Co mnie najbardziej zraniło, to zmiana wieku bohaterów i brak Clarrise la Rue.
    Gdy dowiedziałam się, że do kin wchodzi Morze Potworów, zignorowałam tę wiadomość, i nie mam zamiaru oglądać tego filmu. Jestem kompletnie wściekła na reżysera ekranizacji za zepsucie takiej historii.

    Talaith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo miałam z "Niezgodną", tylko na szczęście się nie zawiodłam :) Niestety, nie rozumiem tego zupełnie. Skoro robi się ekranizacje jakiejś książki, to powinna przynajmniej w większym stopniu odwzorowywać zawartość lektury, a tutaj... pojawia się historia zupełnie inna. Szczególnie nie podobało mi się majstrowaniu przy wątku z perłami. Zupełnie pominęli sporo zdarzeń i je przerobili. Smutne :(

      Usuń
  2. Czyli zgadłam :)
    Ja za Riordanem nie przepadam. Może dlatego, że nie lubię mitologii
    Możesz opisać np. Harrego Pottera, Igrzyska Śmierci, Niezgodną, Dary Anioła... Dużo by wymieniać ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadłaś, zgadłaś ;)
      Możliwe. Ja zawsze lubiłam mitologię, więc nic dziwnego, że seria mi się spodobała. Chociaż... bardzo jestem ciekawa innej serii, tej z mitologią Egipską. Aż zacieram rączki i planuję, kiedy by tu po nią sięgnąć.
      Zdecydowałam się na wrzucenie rankingu ;) A o "Niezgodnej" już pisałam, w pierwszym odcinku cyklu ;) Zresztą wszystkie będę po kolei linkować w zakładce "Serie Postów" :)

      Usuń
  3. Nie widziałam filmu i nie czytałam książki. Może kiedyś to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musicie nadrobić książki. Nie ma chyba lepszych ksiażek fabularnych zainspirowanych trylogią, niż te Ricka Riordana (i mówi to osoba, które nie wszystkie przeczytała... sama muszę to nadrobić, ale jak na razie po pierwszej części "Percy'ego Jacksona... jestem zachwycona :D ). Bardzo ciekawa jestem "Czerwonej Piramidy". Wg. ciągle bardzo dużo dobrego słyszę na temat autora i myślę, że warto się z nim zapoznać, żeby chociaż go poznać :)

      Usuń
  4. Coś dla mnie, bo czytałam książkę i oglądałam film. ;)
    Jak na razie z serii przeczytałam tylko pierwszą część (niestety). Podobała mi się, więc jak najszybciej muszę od kogoś pożyczyć następne. Jakiś dzień później w telewizji leciał film. Tak samo jak Ty się zdziwiłam, bo film, chociaż wstępują w nim tacy sami główni bohaterowie, jest zupełnie inny. Oczywiście jęczałam trochę, ale w sumie jestem zadowolona, z większa ciekawością go oglądałam.
    Ja poleciłabym Ci zrobić podobny post o "Nostalgii Anioła", "Trzech metrach nad niebem" i "Harry'm Potterze". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo (niestety). Muszę w końcu zabrać się za drugi tom - już czeka :) Słyszałam już co nieco o synu... Hadesa. Powinien zostać moim ulubionym bohaterem, ale to się zobaczy :D
      "Harrego Pottera" wrzuciłam do rankingu :) A za "Nostalgią..." się porozglądam, może książka wpadnie mi w ręce ;)

      Usuń
  5. Książki nie czytałam, ale za sobą mam obie części filmu i bardzo mi się podobały ^^ "Morze potworów" oglądałam już ze 3 razy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dzisiaj się dowiedziałam, że podobno "Morze Potworów" jest zdecydowanie lepszą ekranizacją. Z drugiej strony nie planują już robić kolejnych części i chyba nic dziwnego, bo po takim filmie, pewnie sporo fanów odpuściło sobie kontynuację...

      Usuń
  6. Całkowicie się zgadzam. Gdy pierwsza część przygód Percy'ego (filmowa) jest jeszcze do zniesienia, "Morze potworów" przerosło moje możliwości. Książka jest świetna i uwielbiam dwunastoletniego bohatera, gdy film opowiada o starszym Percy'm, który tylko z pozoru przypomina postać wykreowaną przez Riordana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm... muszę to sprawdzić... Kilka osób mi właśnie zachwalało kontynuację, że lepsza od pierwszej części, ale chyba muszę przekonać się sama, skoro opinie są tak różne :) Najpierw jednak zabiorę się za czytanie "Morza Potworów" :3

      Usuń
  7. Książki nie czytałam, za to miałam okazję zobaczyć dwie części filmu. Jak pierwsza była jeszcze znośna i dało się ją obejrzeć z przymrużeniem oka, tak na drugiej strasznie się wymęczyłam, bo co chwila coś mi się nie podobało, ale wciąż nie uważam go za całkowicie zły film :) Jakieś tam atuty miał, choć nie za wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie też muszę go obejrzeć. Opinie jak widać są bardzo różne. Ciekawe, jakie wrażenie wywrze na mnie kontynuacja, ale jak napisałam w komentarzu wyżej, muszę zabrać się za książkę. Jak czas pozwoli to pewnie niedługo obejrzę również film :)

      Usuń
  8. Książkę czytałam , film oglądałam . Również zauważyłam rażące różnice odnośnie książki , a filmu , jednak pomimo tego zarówno film jak i książka przypadły mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, ja strasznie się zawiodłam na filmie.
    Książka jest wspaniała, tak samo jak kolejne części Percy'ego Jacksona i bogów olimpijskich.
    Jak oglądałam film.. to zwijałam się z bólu. Żeby tak przekręcić akcje i, żeby tyle pominąć? x.x W filmie pokazali zaledwie zalążek dobrej akcji. Moim zdaniem (ja) rozczarowałam się oglądając ekranizacje tej książki.
    No po prostu nie oddaje "tych" emocji, które towarzyszą podczas czytania jej D:
    A nie wspominać o końcu filmu, a końcu książki, to już byłam wściekła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję. Niestety reszta części dopiero przede mną, ale mam nadzieję, że przypadną mi do gustu :) Też tego nie rozumiem. Chyba nie widziałam filmu, który jeszcze bardziej odszedł by od fabuły książki na której podstawie powstał.

      Usuń
  10. kocham twórczość Ricka Riordana, ale film tak mnie przeraził, że nawet nie obejrzałam drugiej części.
    fabuła masakrycznie skrócona i spłycona, pominięty w ogóle wątek Kronosa, który jest przecież tak istotny.
    ale rzecz, która mnie razi najbardziej - w pierwszej części Annabeth jest ruda, mimo że powinna być blondynką, ale to nie znaczy, żeby w drugiej przefarbowywać ją na blond! Ma-sa-kra
    D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo! :O Tego mówiąc szczerze (wstyd) nie zauważyłam... ale drugiej części nie oglądałam. To faktycznie musi być jakaś masakra... A nie tylko ten wątek. Nie było nic o córce Zeusa, a Anabeth grała w zasadzie rolę dwóch osób na raz. Poza tym pominięto jeszcze samotność Percy'ego, kiedy mieszkał sam. Tutaj pokazano piękny dom, który ojciec zbudował tylko dla niego... całkowicie odeszli od książki, poza główną problematyką...

      Usuń
  11. Moim zdaniem prównywanie filmu do książki mija się z celem, ponieważ film może być lepszy/gorszy tylko od innego filmu, tak samo książka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, zależy czego się szuka. Moim zdaniem tego typu rzecz może być informacją dla fanów książek, czego mogą się spodziewać po filmie. Może i tak, ale książka i jej ekranizacja odgrywają tą samą, tylko, że lekko różniącą się historię. Skoro bohaterowie są tacy sami, to na przykład można porównać ich realność i powiedzieć, że dzięki aktorom w filmie nabrały wyrazistości i życia, a np. autor zrobił bezpłciowe postaci. Myślę, że to można luźno, bo luźno, ale porównać. Zależy to od punktu widzenia.

      Usuń
  12. Nie czytałam książki ani filmu mam nadzieję, że nie długo to nadrobię. Od bardzo dawna mam twój blog wśród obserwowanych, ale niestety wpadam tu tylko wtedy gdy potrzebuję czegoś do poczytania. Jednakże chciałabym ci powiedzieć, że cię podziwiam za to jak sumiennie i systematycznie prowadzisz swojego bloga. I jak bardzo on wciągu tych kilku lat, w których go prowadzisz rozrósł się on. Nie czytam zbyt wielu blogów, więc dla mnie jesteś moim autorytetem w sferze blogowania. Pozdrawiam i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Bardzo mi miło, że tak myślisz i nawet nie wiesz, jak się cieszę, że blog Ci się podoba. Naprawdę miło było mi przeczytać Twoje słowa i mam nadzieję, że Cię nie zawiodę. Sama jestem bardzo zaskoczona, że blog tak bardzo się rozrósł i czasami po prostu nie mogę w to uwierzyć. Naprawdę serdecznie dziękuję! :*

      Usuń
  13. Trudno w tym przypadku mówić o ekranizacji - ja bym powiedziała, że to adaptacja, w dodatku bardzo luźna. Szkoda :( Jak ktoś się szczyci, ze robi film na podstawie książki, to wypadałoby rzeczywiście odwzorować literacki pierwowzór w miarę ściśle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Naprawdę szkoda, że to tak wyszło. Co prawda nie jest to taka katastrofa, jak w przypadku "Akademii Wampirów", ale i tak pojawia się spore rozczarowanie, że film choć trochę bardziej nie odwzorował książki...

      Usuń
  14. A ja właśnie mam przed sobą i film, i książkę. Jeszcze... ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Skoro nie widziałaś książki i ekranizacji tak odbiegających od siebie to zobacz sobie Eragona. To dopiero jest masakra xD Moim zdaniem został mniej więcej tak samo wypaczony jak Percy. Książka jest spoko [co prawda czuć, że to piętnastolatek pisał i w ogóle], ale ekranizacja jest na tak słabym poziomie, że gorzej być nie może...

    OdpowiedzUsuń

Witam,
Dziękuję za wszystkie komentarze, dodawanie się do obserwatorów i lajki na facebooku. Cieszę się, że dotarliście aż tutaj i mam nadzieję, że zarówno moje posty, jak i blog, się Wam spodobały.
Mam nadzieję, że będziecie wpadać tutaj częściej <3

Patiopea