Dzisiaj przychodzę do Was z książkami, które niegdyś podbiły moje serce, a zarazem wpasowują się w klimat jesieni, albo są idealne na te porę roku. Wszystkie bardzo dobrze wspominam, a każda z nich jest inna od reszty. Post powstał w ramach pewnej akcji w której wzięłam udział i do której serdecznie Was zapraszam. Wszystkie szczegóły znajdziecie na końcu wpisu, a tymczasem zapraszam Was na wpisy o powieściach idealnych na nadchodzący czas.

1.
Czarownice zawsze kojarzyły mi się z jesienią. Być może to przez to, że Halloween jest w październiku, a może po prostu tak kiedyś pomyślałam i to się przyjęło? Czarownice wyobrażałam sobie niekoniecznie jako wredne staruszki rzucające klątwy, a jako piękne i tajemnicze kobiety posługujące się magią. Tak czy siak, już od dzieciństwa był to mój ulubiony motyw powieści fantastycznych. Nic więc dziwnego, że pokochałam Ród który okazał się naprawdę świetną ucieczką od rzeczywistości. Poza tym wyobraźcie sobie kobietę tańczącą pośród wirujących kolorowych liści i otaczającą ją magię. Z jednej strony tajemniczy i intrygujący, a z drugiej niepokojący obraz. Za to kocham powieści w tym stylu.
